Obiecałam, że kolejny wpis będzie dotyczył uprawnień, jakimi powinna dysponować osoba podejmująca się wykonania zabiegu z zakresu medycyny estetycznej.

Sprawa wydawałaby się oczywista, ale jak to w życiu, nic nie jest proste, tak jakby się wydawało.

Pomocne w tym względzie będzie rozróżnianie pojęć: medycyna estetyczna a kosmetologia.

Medycyna estetyczna, to dział medycyny obejmujący zabiegi nieinwazyjne lub o niewielkim stopniu inwazyjności, których wyłącznym lub głównym celem jest poprawa fizycznej atrakcyjności pacjenta. Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej można podzielić na lecznicze i pozaterapeutyczne.

Do ich przeprowadzania uprawnieni są wyłącznie lekarze posiadający prawo wykonywania zawodu.

Na tę kwestię zwrócono także uwagę w judykaturze przyjmując, że zakres kompetencji i umiejętności lekarza przeprowadzającego zabieg z zakresu medycyny estetycznej powinien być wytyczony rodzajem i stopniem skomplikowania zabiegu oraz związanym z nim ryzykiem. Innymi słowy, czym bardziej skomplikowany zabieg, tym wyższe kwalifikacje lekarza, w tym rodzaj posiadanej przez niego specjalizacji.

Kosmetologia to dziedzina zajmująca się badaniem, opisywaniem, pielęgnowaniem, przywracaniem oraz zwiększaniem atrakcyjności fizycznej ciała ludzkiego za pomocą metod nieinwazyjnych z zastosowaniem kosmetyków i zabiegów pielęgnacyjnych. Kosmetolog wykonujący zabieg kosmetologii estetycznej wykonuje go wyłącznie w celach estetycznych, w celu upiększania, wypłycania zmarszczek, ujędrniania skóry, czy usuwaniu zrogowaciałego naskórka.

Wskazywanie celu estetycznego jest częstym argumentem kosmetologów w sytuacji zastosowania toksyny botulinowej, czy też kwasu hialuronowego.

Jest to jednak nieprawidłowa interpretacja mając przede wszystkim na uwadze, że przepisy ustawy Prawo farmaceutyczne wyraźnie wskazują, że kosmetyczka czy kosmetolog nie mogą w swojej działalności używać produktów, które są lekami albo zawierają substancje farmakologicznie czynne (czyli takie, które mogą mieć wpływa na zdrowie).

Należy też mieć na uwadze, że tylko lekarz jest kompetentny do oceny stanu zdrowia pacjenta, a tym samym zakwalifikowania pacjenta do zabiegu, poinformowania go o koniecznym w niektórych przypadkach dodatkowym leczeniu, zagrożeniach i możliwych działaniach niepożądanych wynikających z zastosowania preparatu.

Nie można jednak zaprzeczyć, że kosmetolodzy posiadają szeroką wiedzę z zakresu pielęgnacji ciała i profilaktyki starzenia się skóry. Posiadają też duże umiejętności w wykonywaniu zabiegów nieinwazyjnych, które powinny być ich domena działania. Znają się na preparatach kosmetycznych, jak mało kto.

Może więc połączyć siły? Wszak obie grupy zawodowe zmierzają do jednego – upiększenia ludzkiego ciała ☺

Pierwszy wpis w nowym roku ☺

Początek roku to taki szczególny moment, kiedy każdy spogląda w to „nowe” z większym optymizmem. Nie ma osoby, która nie stawiałaby sobie wówczas nowych celów do osiągnięcia, obietnic do spełnienia, czy też szukała nowych rozwiązań w sytuacji kiedy dotychczasowe sposoby zawiodły. Na tej liście nierzadko pojawia się chęć poprawienia urody.

W medycynie estetycznej można wskazać na zabiegi ukierunkowane na cel leczniczy oraz mające wyłącznie usunąć wady urody, podejmowane z „próżności”. Kontrowersje budzą te drugie…

Z jednej strony nie ma nic złego w korekcie urody bo pęd za młodością i pięknem jest w dzisiejszych czasach bardzo silny. Czasami jednak przekracza zdrowy rozsądek. Ryzyko powikłań nie ma wówczas znaczenia, liczy się cel, który niejednokrotnie w umyśle pacjenta jawi się, jako ten, który zmieni diametralnie jego życie, uczyni je lepszym, rozwiąże problemy…

Jak w takiej sytuacji powinien zachować się lekarz? 

Jedna z naczelnych zasad etycznych w medycynie brzmi „po pierwsze nie szkodzić”. Zdarza się jednak, że zabieg „upiększający” nie poprawia urody, a wręcz szpeci pacjenta, tylko dlatego, że lekarz zrealizował bezmyślnie żądanie klienta.

Nie ulega wątpliwości, że dopuszczalność zabiegów estetycznych miała na celu polepszenie zdrowia uwzględniając fakt, że usuniecie wad urody może wpłynąć na lepsze samopoczucie i komfort życia. Nie można jednak zapominać, że to lekarz medycyny estetycznej jest ekspertem i to on decyduje jaki zabieg sprawi, że będziemy wyglądać dobrze, a nie tylko inaczej lub wręcz wynaturzony zostanie naturalny wygląd.

Nie bez znaczenia jest czy osoba wykonująca zabieg z zakresu medycyny estetycznej jest do tego uprawniona, czy nie przekracza swoich kompetencji ale o tym w następnym poście.

Zatem do kolejnego blogowego spotkania ☺

Temat zgody na zabieg jest wielokrotnie podejmowany na łamach literatury prawnomedycznej lecz mimo tego ciągle nie wyczerpany. Akurat w dniu dzisiejszym zapoznałam się z „nową” publikacją, w której autor starał się odpowiedzieć na pytanie „co jest potrzebne, a co zbędne” w formularzu zgody na leczenie.

Przyznaję, czytałam dość zachłannie ☺

ale niestety i w tym artykule nie dopatrzyłam się chociaż jednej wskazówki informującej o tym, jak ważny dla wypełnienia przez lekarza obowiązku informacyjnego jest wymiar czasu jaki został przeznaczony na rozmowę z pacjentem i że informacja o tym powinna mieć swoje odzwierciedlenie w dokumentacji.

Analizując orzecznictwo, nie sposób nie zauważyć, że w przypadku czynności kosmetycznych następuje zaostrzenie wymagań w stosunku do obowiązku informacyjnego. Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu uznał, że „Wymaganie zgody pacjenta na podjęcie zabiegu wyłącznie do celów estetycznych jest zachowane tylko wtedy, gdy zostanie on uprzednio dostatecznie poinformowany także o szczegółach – czyli mniej lub bardziej możliwych do przewidzenia – skutkach interwencji, niestwarzających dla niego ryzyka wyższego od przeciętnego.”

Celem jest aby zgoda udzielona przez pacjenta była zgodą objaśnioną, czyli taką, która zostaje uzyskana po uprzednim wyczerpującym i dokładnym omówieniu z pacjentem wszelkich aspektów procedury medycznej, którą lekarz planuje wykonać.

W literaturze i orzecznictwie podkreśla się, że zakres obowiązku informacyjnego nie zależy od tego, co lekarz sądzi, ile pacjent powinien wiedzieć, lecz od tego, co rozsądna osoba będąca w sytuacji pacjenta obiektywnie potrzebuje usłyszeć od lekarza, aby podjąć „poinformowaną” i inteligentną decyzję wobec proponowanego leczenia. Oczywiście nie bez znaczenia w tej sytuacji stan psychiczny pacjenta, jego wrażliwość, percepcja, stopień inteligencji, a przede wszystkim stan zdrowia i nagłość zabiegu.

Na tej podstawie określamy ile czasu jest nam potrzebne aby razem z pacjentem w sposób wyczerpujący omówić jego stan zdrowia, metody diagnostyki, okoliczności przeprowadzenie zabiegu, mogące wystąpić powikłania, bo dopiero wówczas dajemy pacjentowi możliwość dokonania swobodnego wyboru co do wyrażenia zgody.

Ponieważ obowiązek udzielania pacjentowi informacji obciąża lekarza i on wywodzi z tego skutki prawne, spoczywa na nim dowód tego obowiązku stąd rzetelne dokumentowanie podejmowanych i wykonywanych czynności ma istotne znaczenie, o czym była mowa w poprzednim poście dotyczącym dokumentacji medycznej.

Należy pamiętać, że informowanie pacjenta jest obowiązkiem lekarza, a nie jego prawem. Natomiast prawem pacjenta jest świadomy udział w podejmowaniu decyzji lekarskich dotyczących jego zdrowia, a lekarz ma obowiązek to prawo respektować.

Oczywiście temat zainspirowany pytaniem jednego z pacjentów, który składając swój podpis na kolejnej z rzędu karcie dokumentacji medycznej skomentował ten fakt:

… po co tyle tego wszystkiego, tak wiem, dla waszego bezpieczeństwa

Dokumentacja medyczna często jest postrzegana jako zło konieczne. W opinii pracowników medycznych, jest zbyt obszerna i czasochłonna. Jej prowadzenie budzi dużo emocji, bo ciągle jest jakieś „ale”, bo niestarannie, bo niedbale, bo nie wszystko zostało w niej opisane…

W opinii pacjentów dokumentacja medyczna jest zbiorem informacji dotyczących ich stanu zdrowia. Najczęściej nie weryfikują poprawności jej prowadzenia, co nie powinno budzić zdziwienia, wszak to nie oni są profesjonalistami w tej dziedzinie. Nie zawsze też pacjenci zdają sobie sprawę z przydatności dokumentacji zawierającej ich dane medyczne. Dlatego zainteresowanie tym zbiorem informacji pojawia się najczęściej wówczas kiedy zawarte w niej dane stają się niezbędne do kontynowania leczenia, a wtedy okazuje się, że pewnych informacji po prostu brakuje, albo są nieczytelne, albo nie odzwierciedlają stanu rzeczywistego.

Dlatego obie strony – lekarz i pacjent – powinny być zainteresowane rzetelnym prowadzeniem dokumentacji medycznej, odzwierciadlającej rzeczywisty stan zdrowia pacjenta, podjęte działania medyczne, wykonane czynności medyczne oraz ich uszczegółowienie np. zakres udzielanych pacjentowi informacji oraz czy treści przekazywane pacjentowi są dla niego zrozumiałe.

Jednocześnie wpisy w dokumentacji medycznej powinny być na tyle skrupulatne aby umożliwić odtworzenie i skontrolowanie dotychczasowego przebiegu procesu świadczenia zdrowotnego. 

Ponadto dokumentacja medyczna powinna wyrażać indywidualne podejście do pacjenta. Stąd formularze służące przeprowadzeniu wywiadu z pacjentem, czy też zgody na zabieg nie powinny mieć formy utartego szablonu ale powinny być zróżnicowane, w zależności od sytuacji zdrowotnej pacjenta, wypracowanego wspólnie z pacjentem planu leczenia bo przecież, jak to mówimy w języku prawniczym, nie ma dwóch identycznych stanów faktycznych ☺

Temat zainspirowany pytaniem, takiej właśnie treści, jakie otrzymałam od klientki w trakcie „luźnej” rozmowy dotyczącej wprawdzie fizjologicznych, ale niestety objawów starzenia się.

No cóż. Można by w kolejności zapytać, co należy rozumieć pod pojęciem „bezpieczne” w kontekście medycyny estetycznej?

Medycyna estetyczna jest stosunkowo nową dziedziną wiedzy medycznej, zajmującą się nie tylko korektą niewielkich defektów urody, nierzadko związanych z procesami starzenia się organizmu człowieka ale także zabiegami z zakresu chirurgii plastycznej, jak też szeroko pojętą profilaktyką i promowaniem zdrowego stylu życia.

Jak w każdej dziedzinie medycyny podejmowane zabiegi wiążą się z ryzykiem.

Stąd czy można przejść obojętnie wobec haseł o następującej treści „ Zaletą zabiegów estetycznych jest ich bezpieczeństwo i nieinwazyjny charakter”? Czy nie jest to zbyt daleko idący wniosek, a wręcz zapewnienie klienta o braku ryzyka, co dla niektórych jest równoznaczne z powodzeniem zabiegu?

Na takie oraz inne pytania związane z medycyną estetyczną postaram się odpowiedzieć, przy współudziale czytających, prowadząc niniejszego bloga.

Zapraszam do dyskusji.