Zakaz reklamy w zawodach medycznych stanowi duże ograniczenie w pozyskiwaniu pacjentów-klientów.

Co to jest reklama, skoro wokół niej tyle hałasu?

Ponieważ przepisy prawa nie definiują pojęcia reklamy, to musimy sięgnąć do źródła pozaprawnego, jakim jest Słownik języka polskiego, w którym to czytamy:

reklamą jest informowanie ludzi o świadczeniach i usługach, podkreślanie ich zalet tak, aby ludzie chcieli za nie zapłacić.

W literaturze przedmiotu dość wyraźnie dominuje pogląd, iż z reklamą będziemy mieli do czynienia wówczas, gdy przekazywane informacje o świadczeniach zdrowotnych będą zawierały próby nakłonienia potencjalnego pacjenta do skorzystania z tych świadczeń poprzez informowanie o promocjach, zniżkach, wszelkiego rodzaju rabatach, czy też programach lojalnościowych, a także informowaniu, iż z usług danego podmiotu skorzystały inne osoby, w szczególności znane szerokiej opinii publicznej.

Zakazem reklamy objęte jest nie tylko udzielanie świadczeń zdrowotnych, ale także działalność polegająca na promocji zdrowia, promowanie zdrowego stylu życia oraz środowiskowych i indywidualnych czynników sprzyjających zdrowiu.

Tak rozumiane działanie lekarzy, jest zatem niedozwolone i skutkuje przede wszystkim odpowiedzialnością zawodową. 

Kosmetolog, wykonując swój zawód, na pewno ma większą swobodę w tym zakresie, aczkolwiek podlega przepisom ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.

W świetle tych dwóch ustaw działania sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli dodatkowo zagrażają interesowi konkurenta lub mogą wpłynąć na istotne zachowania rynkowe konsumenta, są nazywane odpowiednio czynami nieuczciwej konkurencji oraz nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Oczywiście lekarz, w sytuacji, kiedy stosowana przez niego reklama usług zdrowotnych prowadzona jest z naruszeniem prawa, dobrych obyczajów lub uchybia godności człowieka, może być uznana za czyn nieuczciwej konkurencji i skutkować pociągnięciem do odpowiedzialności przewidzianej w ustawie.

Działaniami takimi będą, m. in.:

  • reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi;
  • reklama odwołująca się do uczuć klientów przez wywoływanie lęku, wykorzystywanie przesądów lub łatwowierności dzieci;
  • reklama, która stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych, przesyłanie na koszt klienta niezamówionych towarów lub nadużywanie technicznych środków przekazu informacji.

Wskazać przy tym należy, iż Kodeks Etyki Lekarskiej wyraźnie zakazuje lekarzom wszelkiego reklamowania się, a nadto zakazuje lekarzom: wyrażania zgody na używanie swego nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych, narzucania swych usług chorym, pozyskiwania pacjentów w sposób niezgodny z zasadami deontologii i etyki lekarskiej oraz lojalności wobec kolegów, a także stosowania metod nieuczciwej konkurencji, szczególnie w zakresie nierzetelnego informowania o swoich możliwościach działania, jak i kosztach leczenia.

A jak jest w rzeczywistości? Jak sobie radzą lekarze gabinetów medycyny estetycznej? Gdzie kończy się informacja dla pacjenta, a zaczyna reklama?

Zachęcam do przeczytania poniższego artykułu, wprawdzie sprzed kilku lat, ale nie sądzę, aby wyniki odbiegały od sytuacji, jaką możemy spotkać obecnie.

Pacjent czy klient?

Monika Sadowska20 lutego 2017Komentarze (0)

Czy do gabinetu medycyny estetycznej przychodzi pacjent czy klient?

Ostatnio usłyszałam, że klient…, i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pojęcie to zostało użyte przez lekarza i nie w ujęciu tożsamym z pojęciem pacjent.

Słowo „klient” zostało wprowadzone do działalności medycznej w wyniku procesów ekonomizacji opieki zdrowotnej. Nic w tym zdrożnego, bo za „klientem” idą pieniądze. Jest usługodawca, który usługę oferuje i sprzedaje oraz usługobiorca, który ma swobodę wyboru usługodawcy i usługę kupuje.

Pacjent, zgodnie z definicją wynikającą z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, jest…

osobą zwracającą się o udzielenie świadczeń zdrowotnych lub korzystającą ze świadczeń zdrowotnych udzielanych przez podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych lub osobę wykonującą zawód medyczny.

Osobą wykonującą zawód medyczny jest…

osoba uprawniona na podstawie odrębnych przepisów do udzielania świadczeń zdrowotnych oraz osoba legitymująca się nabyciem fachowych kwalifikacji do udzielania świadczeń zdrowotnych w określonym zakresie lub w określonej dziedzinie medycyny (ustawa o działalności leczniczej).

I wszystko byłoby jasne i oczywiste, gdyby nie pewien szczegół, a mianowicie definicja świadczenia zdrowotnego (ustawa o działalności leczniczej), z której wynika, że zabiegi kosmetyczne „mieszczą się” w definicji świadczenia zdrowotnego, bowiem są to świadczenia służące poprawie zdrowia.

Mając jednak na uwadze, że kosmetolodzy nie zostali ujęci w przepisach prawnych regulujących udzielanie świadczeń zdrowotnych, oraz że ani kosmetolog, ani technik usług kosmetycznych nie zostali zaliczeni do zawodów medycznych, to nie sposób zaprzeczyć, że usługobiorcą (świadczeniobiorcą) lekarza gabinetu medycyny estetycznej jest pacjent-klient, natomiast usługobiorcą kosmetologa, technika usług kosmetycznych jest klient, którego nie możemy określić pacjentem. 

Niemniej jednak prezentowany brak spójności definiowanych pojęć, przy jednoczesnym braku aktu prawego regulującego zakres uprawnień kosmetologów rodzi problemy natury praktycznej w realizacji działań z zakresu medycyny estetycznej.

Wracając do pytania postawionego na wstępie. Mnie niepokoi fakt, że niektórzy lekarze w odbiorcy usług medycyny estetycznej postrzegają wyłącznie klienta. A co za tym idzie, nie widzą potrzeby rzetelnego dokumentowania podejmowanych działań w stosunku do pacjenta-klienta, skupiając się wyłącznie na dokumentacji fotograficznej.

Nie jest to podejście właściwie. Lekarz, z racji wykonywanego zawodu, podlega ustawie o zawodzie wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty i nomenklatura pacjent czy klient w kontekście ponoszenia odpowiedzialności nie ma żadnego znaczenia.

Obiecałam, że kolejny wpis będzie dotyczył uprawnień, jakimi powinna dysponować osoba podejmująca się wykonania zabiegu z zakresu medycyny estetycznej.

Sprawa wydawałaby się oczywista, ale jak to w życiu, nic nie jest proste, tak jakby się wydawało.

Pomocne w tym względzie będzie rozróżnianie pojęć: medycyna estetyczna a kosmetologia.

Medycyna estetyczna, to dział medycyny obejmujący zabiegi nieinwazyjne lub o niewielkim stopniu inwazyjności, których wyłącznym lub głównym celem jest poprawa fizycznej atrakcyjności pacjenta. Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej można podzielić na lecznicze i pozaterapeutyczne.

Do ich przeprowadzania uprawnieni są wyłącznie lekarze posiadający prawo wykonywania zawodu.

Na tę kwestię zwrócono także uwagę w judykaturze przyjmując, że zakres kompetencji i umiejętności lekarza przeprowadzającego zabieg z zakresu medycyny estetycznej powinien być wytyczony rodzajem i stopniem skomplikowania zabiegu oraz związanym z nim ryzykiem. Innymi słowy, czym bardziej skomplikowany zabieg, tym wyższe kwalifikacje lekarza, w tym rodzaj posiadanej przez niego specjalizacji.

Kosmetologia to dziedzina zajmująca się badaniem, opisywaniem, pielęgnowaniem, przywracaniem oraz zwiększaniem atrakcyjności fizycznej ciała ludzkiego za pomocą metod nieinwazyjnych z zastosowaniem kosmetyków i zabiegów pielęgnacyjnych. Kosmetolog wykonujący zabieg kosmetologii estetycznej wykonuje go wyłącznie w celach estetycznych, w celu upiększania, wypłycania zmarszczek, ujędrniania skóry, czy usuwaniu zrogowaciałego naskórka.

Wskazywanie celu estetycznego jest częstym argumentem kosmetologów w sytuacji zastosowania toksyny botulinowej, czy też kwasu hialuronowego.

Jest to jednak nieprawidłowa interpretacja mając przede wszystkim na uwadze, że przepisy ustawy Prawo farmaceutyczne wyraźnie wskazują, że kosmetyczka czy kosmetolog nie mogą w swojej działalności używać produktów, które są lekami albo zawierają substancje farmakologicznie czynne (czyli takie, które mogą mieć wpływa na zdrowie).

Należy też mieć na uwadze, że tylko lekarz jest kompetentny do oceny stanu zdrowia pacjenta, a tym samym zakwalifikowania pacjenta do zabiegu, poinformowania go o koniecznym w niektórych przypadkach dodatkowym leczeniu, zagrożeniach i możliwych działaniach niepożądanych wynikających z zastosowania preparatu.

Nie można jednak zaprzeczyć, że kosmetolodzy posiadają szeroką wiedzę z zakresu pielęgnacji ciała i profilaktyki starzenia się skóry. Posiadają też duże umiejętności w wykonywaniu zabiegów nieinwazyjnych, które powinny być ich domena działania. Znają się na preparatach kosmetycznych, jak mało kto.

Może więc połączyć siły? Wszak obie grupy zawodowe zmierzają do jednego – upiększenia ludzkiego ciała ☺

Pierwszy wpis w nowym roku ☺

Początek roku to taki szczególny moment, kiedy każdy spogląda w to „nowe” z większym optymizmem. Nie ma osoby, która nie stawiałaby sobie wówczas nowych celów do osiągnięcia, obietnic do spełnienia, czy też szukała nowych rozwiązań w sytuacji kiedy dotychczasowe sposoby zawiodły. Na tej liście nierzadko pojawia się chęć poprawienia urody.

W medycynie estetycznej można wskazać na zabiegi ukierunkowane na cel leczniczy oraz mające wyłącznie usunąć wady urody, podejmowane z „próżności”. Kontrowersje budzą te drugie…

Z jednej strony nie ma nic złego w korekcie urody bo pęd za młodością i pięknem jest w dzisiejszych czasach bardzo silny. Czasami jednak przekracza zdrowy rozsądek. Ryzyko powikłań nie ma wówczas znaczenia, liczy się cel, który niejednokrotnie w umyśle pacjenta jawi się, jako ten, który zmieni diametralnie jego życie, uczyni je lepszym, rozwiąże problemy…

Jak w takiej sytuacji powinien zachować się lekarz? 

Jedna z naczelnych zasad etycznych w medycynie brzmi „po pierwsze nie szkodzić”. Zdarza się jednak, że zabieg „upiększający” nie poprawia urody, a wręcz szpeci pacjenta, tylko dlatego, że lekarz zrealizował bezmyślnie żądanie klienta.

Nie ulega wątpliwości, że dopuszczalność zabiegów estetycznych miała na celu polepszenie zdrowia uwzględniając fakt, że usuniecie wad urody może wpłynąć na lepsze samopoczucie i komfort życia. Nie można jednak zapominać, że to lekarz medycyny estetycznej jest ekspertem i to on decyduje jaki zabieg sprawi, że będziemy wyglądać dobrze, a nie tylko inaczej lub wręcz wynaturzony zostanie naturalny wygląd.

Nie bez znaczenia jest czy osoba wykonująca zabieg z zakresu medycyny estetycznej jest do tego uprawniona, czy nie przekracza swoich kompetencji ale o tym w następnym poście.

Zatem do kolejnego blogowego spotkania ☺

Temat zgody na zabieg jest wielokrotnie podejmowany na łamach literatury prawnomedycznej lecz mimo tego ciągle nie wyczerpany. Akurat w dniu dzisiejszym zapoznałam się z „nową” publikacją, w której autor starał się odpowiedzieć na pytanie „co jest potrzebne, a co zbędne” w formularzu zgody na leczenie.

Przyznaję, czytałam dość zachłannie ☺

ale niestety i w tym artykule nie dopatrzyłam się chociaż jednej wskazówki informującej o tym, jak ważny dla wypełnienia przez lekarza obowiązku informacyjnego jest wymiar czasu jaki został przeznaczony na rozmowę z pacjentem i że informacja o tym powinna mieć swoje odzwierciedlenie w dokumentacji.

Analizując orzecznictwo, nie sposób nie zauważyć, że w przypadku czynności kosmetycznych następuje zaostrzenie wymagań w stosunku do obowiązku informacyjnego. Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu uznał, że „Wymaganie zgody pacjenta na podjęcie zabiegu wyłącznie do celów estetycznych jest zachowane tylko wtedy, gdy zostanie on uprzednio dostatecznie poinformowany także o szczegółach – czyli mniej lub bardziej możliwych do przewidzenia – skutkach interwencji, niestwarzających dla niego ryzyka wyższego od przeciętnego.”

Celem jest aby zgoda udzielona przez pacjenta była zgodą objaśnioną, czyli taką, która zostaje uzyskana po uprzednim wyczerpującym i dokładnym omówieniu z pacjentem wszelkich aspektów procedury medycznej, którą lekarz planuje wykonać.

W literaturze i orzecznictwie podkreśla się, że zakres obowiązku informacyjnego nie zależy od tego, co lekarz sądzi, ile pacjent powinien wiedzieć, lecz od tego, co rozsądna osoba będąca w sytuacji pacjenta obiektywnie potrzebuje usłyszeć od lekarza, aby podjąć „poinformowaną” i inteligentną decyzję wobec proponowanego leczenia. Oczywiście nie bez znaczenia w tej sytuacji stan psychiczny pacjenta, jego wrażliwość, percepcja, stopień inteligencji, a przede wszystkim stan zdrowia i nagłość zabiegu.

Na tej podstawie określamy ile czasu jest nam potrzebne aby razem z pacjentem w sposób wyczerpujący omówić jego stan zdrowia, metody diagnostyki, okoliczności przeprowadzenie zabiegu, mogące wystąpić powikłania, bo dopiero wówczas dajemy pacjentowi możliwość dokonania swobodnego wyboru co do wyrażenia zgody.

Ponieważ obowiązek udzielania pacjentowi informacji obciąża lekarza i on wywodzi z tego skutki prawne, spoczywa na nim dowód tego obowiązku stąd rzetelne dokumentowanie podejmowanych i wykonywanych czynności ma istotne znaczenie, o czym była mowa w poprzednim poście dotyczącym dokumentacji medycznej.

Należy pamiętać, że informowanie pacjenta jest obowiązkiem lekarza, a nie jego prawem. Natomiast prawem pacjenta jest świadomy udział w podejmowaniu decyzji lekarskich dotyczących jego zdrowia, a lekarz ma obowiązek to prawo respektować.